#oczami Victorii#
Kiedy Alex wyszła z domu, Louis uspokoił się. Siedziałam w swoim pokoju i przeglądałam album ze zdjęciami moimi i Liama. Kocham go. Kiedy patrzyłam na te wszystkie zdjęcia chciało mi się płakać. Nie sądziłam, że kiedykolwiek mogło mnie spotkać takie szczęście z chłopakiem. Nagle zadzwonił telefon. Nie patrząc kto to odebrałam go.
-Halo - zaczęłam rozmowę.
-Cześć Vicki - uśmiechnełelam się, bo już wiedziałam kto to.
-Liam, cześć. Co jest?
-No nudzę się może chciałabyś się spotkać?
-Jasne tylko gdzie?
-Park?
-Brzmi idealnie.
-No to super, mozesz juz wychodzić bo jestem juz w połowie drogi.
-Oki papa misiek.
-Paa.
Okej, lubię takie spacery z Liamem. Tylko w co ja się ubiorę? Hmmmmmm. Wyjżałam przez okno balkonowe znajdujące sie w moim pokoju. Okej. Nie jest zbyt ciepło. Założyłam wiec na białą podkoszulkę, którą miałam już na sobie przedtem różową bluzę. Na nogi założyłam swoje ulubione ciemne jeansy. Okej jestem gotowa. Wzięłam jeszcze brązową torbę na ramie i zbiegłam po schodach
na parter domu. Louis siedział w kuchni z telefonem w ręku i śmiał się.
-Lou wychodzę.
-Okej -to dziwne zawsze Louis pyta sie nas np. "GDZIE IDZIESZ" , "A Z KIM O SIĘ BĘDZIESZ SZLAJAĆ???". A teraz powiedział zwykle "okej".
na parter domu. Louis siedział w kuchni z telefonem w ręku i śmiał się.
-Lou wychodzę.
-Okej -to dziwne zawsze Louis pyta sie nas np. "GDZIE IDZIESZ" , "A Z KIM O SIĘ BĘDZIESZ SZLAJAĆ???". A teraz powiedział zwykle "okej".
-Jesteś pewnien Louis? - zapytałam., ale to pytanie było zbędne bo Louis tylko popatrzył się na mnie jak na debilkę pokręcił głową i wrócił do swojego wcześniejszego zajęcia - No dobrze papa Louis, mam nadzieje, że nie spalisz domu - uśmiechnęłam sie do Lou a on do mnie. Wyszłam z domu i założyłam słuchawki na uszy, rozłożyłam też parasol, ponieważ padał deszcz. Szlam po chodniku patrząc się na przejeżdżające obok auta. Nagle zatrzymałam się. To co zobaczyłam było dziwne. Liam jechał samochodem razem z moją siostrą. Widać było że dobrze się bawią. Pewnie Alex nie wzieła parasola i Liam chciał być miły i ją podwiózł, szkoda tylko że mnie nie zobaczył. Widocznie za bardzo zajęty był moją siostrą. Tródno. Idę dalej. Około 7 minut póżniej byłam juz w parku. Deszcz powoli przestawał padać. Usiadłam na jednej z ławek znajdującej sie przy moście. Miałam wyjebane na to, ze była mokra. Byłam zła. Liam nigdy się nie spóżniał na spotkanie ze mną. Wzięłam do ręki telefon i wykręciłam numer do Liama. Miałam nadzieję, że odbierze i wytłumaczy to nieporozumienie. Bez skutku. Super. Zadzwniłam drugi raz. Liam też zignorował mój telefon. Do trzech razy sztuka. Zadzwniłam do niego ponownie. Zero reakcji. Szczerze sie na niego wkurzyłam. Najpierw dzwoni i prosi o spotkanie, potem widzę go razem z moją siostrą w samochodzie śmiejących się i śpiewających a teraz jeszcze nie odbiera telefonu. Postanowiłam, że napiszę do niego sms. Może trochę mnie poniosło, ale zasłużył na to. Widocznie nie chce się ze mną widzieć. Trudno. Zasłużył na to. Jestem chamska, ale on też. Wracam do domu. Nie będę juz dłużej czekać na tego dupka. Wstałam z mokrej ławki i ruszyłam w kierunku domu. Miałam łzy w oczach. Może za ostro go potraktowałam? Nie wiem. Nie chce na razie myśleć o nim. Szłam po mokrym chodniku. Nagle jakiś samochód zatrzymał się obok mnie. Na początku przestraszylam się. Potem byłam zła. Z
samochodu wyciadł Liam. Podszedł do mnie i popatrzył mi się prosto w oczy. Odwróciłam głowę.
-Przepraszam - powiedział ze łzami w oczach. Ja nic nie odpowiedziałam. Nie chciałam nawet patrzeć w jego oczy. W tym momęcie nienawidziłam go. Nawet nie wiem za co. Tak poprostu. Czułam, że już nie jestem mu potrzebna.
-To moja wina - powiedziałam i wysiadłam z samochodu. Cały czas plakalam jak głupia. Nawe nie wiem czego. Przecierz Liam nic takiego nie zrobił. Nagle zorientowałam się, że nie wiem gdzie jestem. Kurde. Szlam przed siebie. Nagle zobaczyłam park. Uff juz myślałam ze sie zgubiłam. To przez ten deszcz. Szlam w stronę parku. Nagle jakiś pojazd oblał mnie sporą ilością wody. Super. Usiadłam cała mokra na ławce. Czułam sie okropnie. Nie mam juz nikogo. Lou nie interesuje sie mną, moja siostra ma wszystko i wszystkich w dupie, a mój chłopak mnie nie kocha. Czy może być jeszcze gorzej? Siedziałam na ławce przed parkiem myśląc co będzie dalej, kiedy jakiś samochód zatrzymał sie. Był to Zayn i Alice. Wyglądali na szczęśliwych. Poczułam silne udeżenie od mojego serca w klatkę piersiową. Byłam zła na cały świat.
•••••••••••••••••
I jak wam się podoba już 4 rozdział?
Smutno mi, że tylko 1-2 osoby komentują mój blog. Proszę was o komentarze, opinie. Może macie jakiś pomysł co do Vicki i Liama? Piszcie. Myślę ze 5 rodział pojawi sie niedługo.
Pozdrawiam Olga 🌸🌸🌸
samochodu wyciadł Liam. Podszedł do mnie i popatrzył mi się prosto w oczy. Odwróciłam głowę.
Odejdź odemnie - zaczęłam mówić, ale skończyłam, ponieważ
Liam pociągną mnie za rękę i wciągnął do swojego samochodu - puść mnie - krzyczałam, ale Liam nie słuchał mnie - Liam, co się z tobą dzieje? - wydawał się być zły. Wsiadł na miejsce kierowcy i pojechał. Jechał zbyt szybko. Zaczęłam płakać, nigdy nie widziałam go jeszcze w takim stanie. Liam zawsze był spokojny,
a teraz zachowywał się inaczej -Liam proszę cię przestań, wypuść mnie z tego samochodu. Liam! Proszę cię - nie mogłam przestać płakać. Z powodu łez nie widziałam gdzie jedziemy. Wreszcie Liam zatrzymał auto. Ja nadal płakałam. On wyszedł z samochodu i znowu wsiadł do niego. Tym razem usiadł z tylu auta, obok mnie.Liam pociągną mnie za rękę i wciągnął do swojego samochodu - puść mnie - krzyczałam, ale Liam nie słuchał mnie - Liam, co się z tobą dzieje? - wydawał się być zły. Wsiadł na miejsce kierowcy i pojechał. Jechał zbyt szybko. Zaczęłam płakać, nigdy nie widziałam go jeszcze w takim stanie. Liam zawsze był spokojny,
-Przepraszam - powiedział ze łzami w oczach. Ja nic nie odpowiedziałam. Nie chciałam nawet patrzeć w jego oczy. W tym momęcie nienawidziłam go. Nawet nie wiem za co. Tak poprostu. Czułam, że już nie jestem mu potrzebna.
-To moja wina - powiedziałam i wysiadłam z samochodu. Cały czas plakalam jak głupia. Nawe nie wiem czego. Przecierz Liam nic takiego nie zrobił. Nagle zorientowałam się, że nie wiem gdzie jestem. Kurde. Szlam przed siebie. Nagle zobaczyłam park. Uff juz myślałam ze sie zgubiłam. To przez ten deszcz. Szlam w stronę parku. Nagle jakiś pojazd oblał mnie sporą ilością wody. Super. Usiadłam cała mokra na ławce. Czułam sie okropnie. Nie mam juz nikogo. Lou nie interesuje sie mną, moja siostra ma wszystko i wszystkich w dupie, a mój chłopak mnie nie kocha. Czy może być jeszcze gorzej? Siedziałam na ławce przed parkiem myśląc co będzie dalej, kiedy jakiś samochód zatrzymał sie. Był to Zayn i Alice. Wyglądali na szczęśliwych. Poczułam silne udeżenie od mojego serca w klatkę piersiową. Byłam zła na cały świat.
•••••••••••••••••
I jak wam się podoba już 4 rozdział?
Smutno mi, że tylko 1-2 osoby komentują mój blog. Proszę was o komentarze, opinie. Może macie jakiś pomysł co do Vicki i Liama? Piszcie. Myślę ze 5 rodział pojawi sie niedługo.
Pozdrawiam Olga 🌸🌸🌸



