Stałam jeszcze chwilę na moście wpatrzona w oczy Harrego. Kompletnie nie wiedziałam jak mam się zachować w tej sytuacji.
-Mmm Harry? - spytałam, a on odwrócił głowę w drugą stronę.
-Tak? - powiedział i popatrzył się na mnie.
-Możesz mnie już puścić?
-Eh... Przepraszam Alex. Nie chce żebyś czuła się gorsza od innych, którzy jeszcze pamiętają o tym kiedy mam urodziny.
-Harry... Ja... - chciałam powiedzieć ale nie dał mi dokończyć.
-Alex jesteś dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu i nic tego nie zmieni - powoedział i zaczą zbliżać swoje wargi do moich.
-Ym, Harry muszę lecieć - powiedziałam i wyrwałam się z objęć chłopaka. Co on sobie myśli? Że jestem jakąś jego zabawką? Zaczęłam isc szybciej niż zwykle. W sumie mozna powiedzieć ze zaczęłam biec. Oczywićcie na moje nkeszczeście zaczął padać deszcz. Popatrzylam sie na mojego psa - był cały mokry. Było mi smutno. Nie chce stracić Harrego a chyba coś do niego czuje w dodatku byłam już cała mokra. Wpatrzona w kostkę chodnika, zapomniałam, że jestem na nim i ze są tu też inni ludzie. Nagle poczułam mocne uderzenie w nos.
-Jak chodzisz baranie?!- wydarłam się i spojrzałam na kogo wpadłam. No tak. Liam.
-Nie wiem owieczko - powiedział okrywając mnie jego kurtką.
-Przepraszam Li.
-Nic się nie stało, dlaczego biegniesz i.. Ej ty płaczesz?
-Ymm no deszcz pada, więc biegnie do domu no i się rozmazałam od deszczu, heh.
-No dobrze. Alex. Jestem sobą, a ty nie. To serio widać. Wiem, że Harry zrobił coś głupiego, bo zawsze z nim chodzisz na spacery. A teraz chodź, podwiozę cię do domu.
Liam jest cudowny. Zazdroszczę Victori takiego chłopaka. Nie dość że jest sexowny to jeszcze mnie rozumie. Jego samochód stał niedaleko miejsca w którym na niego wpadłam. Weszliśmy do niego. Mój pies usiadł z tyłu a ja i Li z przodu auta.
-Do domu?
-Tak panie kierowco.
-Może troszkę muzyki, madam?
-Ależ proszę - kocham sie z nim tak wygłupiać.
Liam włączył jakieś radio gdzie była raczej nowoczesna muzyka. Akurat trafiliśmy na to: https://m.youtube.com/watch?v=0KSOMA3QBU0
Razem zaczęliśmy śpiewać, śmiać się i wygłupiać.
-Och to tu, madam - powiedział Liam z uśmiechem na twarzy i wysiadł z samochodu, aby otworzyć mi i mojemu psu drzwi. Kiedy to zrobił, podał mi rękę.
-Dziękuje panu bardzo - powiedziałam i złapałam za jego rękę. Pociągną mnie tak że aż doskoczylam do niego. Złapał mnie w pasie rękoma i przyciągną mnie do siebię.
-Mam nadzieje, ze sie pani podobało.
Ja nic nie odpowiedziałam. Widać, że chwila poniocła mnie aż za bardzo. Położyłam ręce na włosach Liama i przyciągnełam go do siebie tak mocno, ze nasze usta znalazły się zbyt blisko. Po chwili staliśmy w deszczu połączeni gorącym pocałunkiem. Liam świetnie całował to fakt. Przez te pare sekund czułam sie ze nie liczy sie nic więcej tylko on. To było jakieś pojebane. Te pare godzin. Najpierw Hazz potem Liam. Ogarnełam się i skończyłam pocałunek, popatrzyłam się na Liama, widać było, że był jakiś taki przestraszony.
-Przepraszam - powiedziałam i zawołałam swojego psa który w tym czasie kopał jakiś dół w ogrodzie. Wbiegłam do domu razem z nim i zamknęłam drzwi na klucz. To było głupie. Liam stał nadal przed moim domem na deszczu. Oparłam sie o drzwi i zjechałam po nich na podłogę. Siedziałam pod drzwiami z głową w rękach i plakalam. Nie trwało to zbyt długo. Nie mogłam być tak słaba. Ogarnełam się. Zobaczyłam, że dom jest pusty. Stwierdziłam, że pójdę do swojego pokoju. Wchodziłam powoli po schodach. Znalazłam sie na korytażu, gdzie było 5 pokoi. Wszystkie były
otwarte, oprócz jednego - pokoju Lou. Przestraszyłam się. Już miałam wchodzić do pokoju gdy nagle wydobył się z niego dźwięk. To było coś w stylu "ochhh achhh". Ok. No to wszystko jasne. Pieprzą się i wygonili z domu Victorię. Super. Nie będę im przeszkadzać. Poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Oczy miałam pełne łez. Nie wiedziałam jak to się stało. Co ja teraz powiem Vicki? Przecierz nie mogę powiedzieć czegoś takiego "całowałam się z twoim chłopakiem, jest cudowny". Zabije mnie. No trudno. Spojrzałam na telefon. 5 nowych wiadomości. Od... Harrego?
Ok jeszcze tego brakowało. Nie dość że pocałowałam niewłaściwego chłopaka to jeszcze Harry będzie mnie odwiedzał w takich chwilach. Czasem nie wiem co mu odpisać. Poprsotu nie mam pojęcia jak mogła bym mu wytłumaczyć, że na razie nie mam ochoty na spotkanie z nim.
-AAAA PSIK!
Super jeszcze do tego mam katar i chyba gorączkę. Hmmmm może jednak dobrze by było gdyby Harry przyjechał w końcu nie chce przeszkadzać Lou i Nicole. Haha. Ciekawe jak to jest? Mam nadzieje, że sie zabezpieczyli. Bo... JEZU LOUIS OJCEM. Hahahaha. Nie ma takiej opcji. Ledwo zajmuję się mną i Victorią. A z resztą. Nicole by wtedy mieszkała z nami. Kocham ją jak 2 siostrę. Mogła by z nami mieszkać. A tak wogóle gdzie jest Harry. Może jednak go potrzebuję? Może nawet? Nieee... Ta myśl nie może przedrzeć mi się przez głowę. Nie kocham Harrego. Poprostu to była chwila nieuwagi pomiędzy nami. Spokojnie Alex. Jej myślę za dużo. Lepiej zejdę na dół. Może Harry już przyjechał?
#oczami Harrego#
Alex uciekła. Zostałem sam. Miałem dziwne wrażenie, że Alex chciała mnie pocałować. Może jej na mnie zależy? Ehh. Wracam do domu. Zawołałam psa i poszłem w stronę mojego domu. Nagle zaczęło padać. A jeśli Alex moknie na jednej z ławek razem z psem? Napisze do niej. Wysłałem najpierw wiadomość gdzie jest. Nie odpisała. To nie było w jej stylu. Ona nawet umierając odebrała by telefon odemnie, co mówiąc o sms'ach. Napisłęm znowu. Nie odpisywała. I znowu. Zero odpowiedzi. Nawet kiedy napisałem jej że ją przepraszam nie odpisała. Cholera. Pobiegłem szybko do domu. Zostawiłem w nim psa, wyjąłem telefon i napisałem ostatniego sms'ach do Alex o treści "już do ciebie jadę". Wsiadłem do samochodu, odpaliłem silnik i zacząłem jechać. Podróż zajęła mi dużo czasu. Około 20 minut później byłem już pod domem Alex. Wsiadłem z mojego czarnego BMW. Zamknąłem auto i spojrzałem na dom Alex. Zobaczyłem jej twarz w oknie.
-Czekała - powiedziałem sam do siebie i uśmeichnąłem się.


Louis i Nicole szaleją haha XD
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział i czekam na następny :)